Szymaniak: Obronić ósemkę

Rozpoczynamy nasz cykl rozmów z najwyżej rozstawionymi zawodnikami IMP 2014.

Kinga Szymaniak na podium - fot. MySquashKinga Szymaniak straciła w rankingu PFS swoje 8. miejsce jakiś czas temu, ale dzięki absencji kilku zawodniczek do Wrocławia przyjedzie rozstawiona właśnie z tym numerem.

W krótkiej rozmowie opowiada nam o swoim zaskoczeniu, planach na Mistrzostwa Polski i dodatkowych zagrożeniach związanych z grą na szklanym korcie.

- Na początek, typowo: jak długo grasz w squasha i jak to się w ogóle stało, że pierwszy raz złapałaś za rakietkę?

Gram od trzech i pół roku. A jak zaczęłam? To jest prawdę mówiąc… historia, której wolałabym nie opowiadać więc może wymyślę coś innego.

- Na pewno? Mimo wszystko spróbuję strzelić, może akurat trafię: musiałaś… schudnąć i squash miał Ci pomóc?

Pudło. Akurat chudnąć nie musiałam. Powiedzmy, że squashem zarazili mnie znajomi ze studiów. Albo, po prostu, że chciałam zacząć uprawiać jakiś sport, bo kiedyś trenowałam siatkówkę i brakowało mi już stałych treningów. Więc zaczęłam grać w squasha dla odmiany.

Przyjmuję tę wersję. Ale teraz do rzeczy: pozytywnie zaskoczona ósmym miejscem na liście startowej IMP 2014?

Bardzo! Do ostatniej chwili nie wiedziałam, czy na pewno będę na tym miejscu: myślałam sobie, że Kasia Teinert zgłosi sie o 23:59 i spadnę jedną pozycję w dół. A tak poważniej, to naprawdę pozytywne uczucie. Byłam długo ósma w rankingu PFS, ale później do akcji wróciła Zuza Sobierajewicz-Dominiak i mnie wyprzedziła. Więc wysokie rozstawienie zawdzięczam głównie właśnie Kasi.

- Z czołówki zabraknie też Natalii Ryfy…

Natalia praktycznie wcale teraz nie grała, bo miała maturę. Są priorytety w życiu więc akurat tutaj się nie dziwię.

- A jak jest w tym momencie Twojego życia z priorytetami: na którym miejscu jest squash?

Wiesz, piszę teraz pracę magisterską (Turystyka i Rekreacja Międzynarodowa) i będę się w tym roku bronić – to mój priorytet… ale squash jest z nim praktycznie na równi.

- Skoro jesteś rozstawiona wyżej niż zakładałaś, to jakie będziesz miała oczekiwania podczas IMP?

Chciałabym przede wszystkim zostać w tej ósemce. A to nie będzie wcale łatwe. Mam za sobą kilka groźnych zawodniczek, Dorotę Grzechowiak na przykład.

- A jak idą przygotowania i sezon do tego momentu?

Całkiem dobrze, przede wszystkim na turniejach A, gdzie poza dwoma turniejami w Poznaniu byłam ciągle w pierwszej dziesiątce. W Kahunie zajęłam nawet 4 miejsce.

- Dobre prognostyki.

Tak, ale wiesz, jeśli chodzi o damski squash… to wszystko zależy od dnia. Są takie dni, że czuję, że mogę wszystko, żeby na drugi dzień nie grać już kompletnie nic. Ale mam nadzieję, że na IMP – szczególnie, że wypadają wtedy moje urodziny – będzie dobrze.

- Urodziny? Kiedy dokładnie?

31 maja.

- No, to akurat w dzień finału…

Chętnie bym w nim zagrała, ale… jeśli tylko zajmę to 8. miejsce, to już naprawdę będę miała co świętować.

(Rozmawiał: Adrian Fulneczek)